Wczytywanie Wydarzenia

« Wszystkie Wydarzenia

  • wydarzenie już minęło.

23. Festiwal Księżnej Daisy: Koncert jazzowy – Tribute to Gerard Lebik

3 lipca - 20:00

3.07.2026, piątek, godz. 20:00
Wałbrzych, Filharmonia Sudecka
Koncert jazzowy – Tribute to Gerard Lebik

Wykonawcy

Piotr Damasiewicz – trąbka
Krzysztof Kasprzyk – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy
Jakub Skowroński – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy
Dominik Wania – fortepian
Jakub Cywiński – kontrabas
Krzysztof Dziedzic – perkusja

Program

Prawykonania/niepublikowane dotąd kompozycje z wczesnego okresu twórczości Gerarda Lebika (1980-2025) w aranżacjach Piotra Damasiewicza na sekstet jazzowy

Czas trwania: 90 minut (bez przerwy)
Ceny biletów: 60 / 40 zł

 

 

 

O koncercie

Na koncercie pojawią się niepublikowane i niewydane dotąd utwory Gerarda Lebika w mojej aranżacji na sekstet jazzowy z czasów, kiedy grał głównie muzykę jazzową. Nasza znajomość trwała nieprzerwalnie od 2000 roku do dnia jego śmierci w 2025 r. W trakcie tego ćwierćwiecza mogę oszacować co najmniej 20 lat wspólnej współpracy. Będą to utwory z czasów jego kwartetu Foton, jak i te, które prezentował w trio z Michalem Trelą i Jakubem Cywińskim w Erase. Mimo iż lubił grać z fortepianem, były to składy bez instrumentu harmonicznego, co dawało mu niewątpliwie sporo wolności, którą cenił sobie w graniu. Niejednokrotnie miewał pragnienie, żeby zagrać w kwintecie jazzowym z fortepianem, jednak, w tamtym czasie, nie znalazł odpowiedniego pianisty, by rozszerzyć formułę triowo-kwartetową z drugim dętym do kwintetu. Czasem przejmowałem rolę pianisty w zestawieniu Erase 4, z tym że w dalszym ciągu był to kwartet. Jako muzyk, z którym wygląda na to, iż zagrał najwięcej jazzowych i nie tylko koncertów, zarówno w moich zespołach, jak i wspólnym veNN Circles, postaram się poprowadzić interpretacje tych utworów w możliwie najbliższy wzorcowi muzycznemu, jaki prezentował Gerard, czyli na mocno osadzonym time’ie zespołowym, liryzmie i szerokiej ekspresji. Zespół memoriałowy został utworzony na podstawie 3 wiodących czynników. Gerard musiał danego muzyka znać, szanować, i co najważniejsze, spotkać się z nim nie raz muzycznie. Tak dokonałem wyboru składu.  Sekcja rytmiczna to zatem: Jakub Cywiński (Foton, Erase, potem w moich składach z Gerardem Mnemotkasja, Imprographic, Power Of The Horns), na fortepianie Dominik Wania (Power Of The Horns) i Krzysztof Dziedzic (Piotr Damasiewicz Quintet, Power of The Horns oraz ostatnie trio zorganizowane przez Lebika). Zdecydowałem się na formułę sekstetu z dwoma saksofonami z dwóch powodów. Po pierwsze, chciałem podkreślić brzmienie i rolę saksofonu, w przypadku wspomnienia saksofonisty, który miał na tyle mocną osobowość i muzyczną obecność, iż nie sposób byłoby wspomnieć go przez jednego tylko saksofonistę. Po drugie, idąc tym tropem dalej, zestawiłem dwóch zupełnie różnych saksofonistów, o różnym brzmieniu i podejściu do budowania historii, z których każdy ma po trochu jedno z oblicz Lebika. Z jednej strony Kuba, ulubiony polski saksofonista Gerarda po Szukalskim, jako niekwestionowany wirtuoz saksofonu sięgający w swych solówkach po karkołomne progresywne struktury harmoniczne, z drugiej Krzysztof z głębokim ciemnym brzmieniem i niepohamowanej ekspresji podkreślonej abstrakcyjnym wymiarem free. Obydwaj też posiadają to, co Gerard kochał najbardziej, a co wszystkich nas łączyło w czasie, kiedy grałem z Gerardem w kwintecie, czyli zamiłowanie do rasowego jazzu, pięknych melodii i prostego przekazu ujętego w solidnych kompozycjach, gdzie brzmią dobrze rozpisane “rury” w bandzie. Pojawią się takie kompozycje jak Taurus, Why Do You Remember, Letrox, Forest Flower, Fight Club

Piotr Damasiewicz

 

Cytat z czasopisma Ruch Muzyczny – Warszawa – listopad 2025:

Pożegnanie Gerarda Lebika

„Gerard był artystą bezkompromisowym. Zawsze szukał czegoś, co go zaskoczy, poruszy, poszerzy jego wiedzę. Był niepokorny, zarówno jako artysta i jako człowiek. Bystrzak z intelektualną potrzebą zgłębiania wiedzy. Imponowały mu najnowsze osiągnięcia na pograniczu nauki i sztuki. Tej sferze twórczych poszukiwań poświęcił najwięcej czasu w ostatnich latach. Zawsze chętny do rozważań i dyskusji na temat tego, co istotne w przekazie. Mieliśmy tutaj wspólny mianownik. Łączyło nas też zamiłowanie do przygody – uprawialiśmy tzw. archiłobuzerkę, nagrywając dźwiękowy ambient obiektów na „nielegalu”. Jednak najbardziej ceniliśmy w naszej muzycznej przyjaźni wspólne granie jazzu. Jego wzorami byli: Billy Harper, Archie Shepp czy Gato Barbieri. Bardzo dobrze wspominał pierwsze lekcje u Macieja Sikały oraz Janusza Muniaka, dzięki któremu pozyskał swój unikalny saksofon marki Conn. Poza tym, że był eksperymentatorem, artystą dźwiękowym, performerem i poważanym dyrektorem festiwalu, miał duszę niepoprawnego romantyka, której się czasem, w przekornych, kumpelskich dyskusjach, wypierał. Jednak, w moim przekonaniu, takim był… i sam w głębi o tym wiedział. Świadczą o tym zarówno nagrania oficjalnie wydane, które zrealizował w ramach wspólnej współpracy w moich zespołach (Mnemotaksja, Hadrons, Power Of The Horns), jak i te, które zrealizował w ramach swojego kolektywu Foton czy wspólnego z Michałem Trelą – Erase. Dla mnie jako młodego muzyka wczesne Erase i Foton były wzorcami comba jazzowego. Dużo się w tamtym czasie od nich nauczyłem. Gerard praktycznie tej jazzowej części twórczości nie ukazał pod swoim nazwiskiem. Wiem, że miał zamiar. Nie zdążył. Jego fraza, brzmienie i feeling były dla mnie istotą jazzowego idiomu saksofonisty. To była magia i sedno sprawy, emanacja niezwykle głębokiej wrażliwości. Zawsze porównywałem jego przekaz do największych. W improwizacjach i skomponowanych melodiach słychać głos jego duszy. Niekiedy krzyk, niekiedy spokój i piękno, które wręcz uwielbiał i się nim nasycał. Szczególnie w kontekście przyrody i przestrzeni, która była dla niego bardzo ważna, zarówno w dosłownym, jak i filozoficznym znaczeniu. Chciał być jak wiatr – nieuchwytny. Cały czas gdzieś go nosiło, jednak życie trzymało w jakichś formach i powiązaniach, z których próbował się wyswobodzić. W każdym mieście pierwszym, co namierzał, były nie kluby i galerie, ale rzeka. Rzeka jest przecież odzwierciedleniem tego, za czym podążał: siły, witalności, świeżości, ruchu. Niewątpliwie w muzyce, którą grał, zaklęte były najpiękniejsze cechy osobowości Gerarda. Dotykał “nieba” swoją grą. Poprzez sztukę dociekał prawdy, ale jednocześnie mówił też prawdę o sobie. W moim przekonaniu, jest to jeden z najzdolniejszych artystów, jacy urodzili się na polskiej ziemi. Długo nie będzie muzyka o tak silnym przekazie.”

Piotr Damasiewicz

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury w ramach programu Muzyka, realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca.

Dofinansowano ze środków budżetu Samorządu Województwa Dolnośląskiego oraz budżetu Gminy Wałbrzych.

Dofinansowano ze środków Związek Artystów Wykonawców STOART.

 

Szczegóły

Miejsce