- wydarzenie już minęło.
Wiosna, lato, jesień… Barok!

12.09.2025, piątek, godz. 19:00
Wałbrzych, Filharmonia Sudecka
Wiosna, lato, jesień… Barok!
Wykonawcy
Zbigniew Pilch — dyrygent, skrzypce
Łukasz Długosz — flet
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej
Program
Antonio Vivaldi — Cztery pory roku (wersja na flet) (40′)
przerwa (20′)
Carl Philipp Emanuel Bach — Symfonia D-dur Wq 183/1 (10′)
Joseph Haydn — Symfonia B-dur nr 98 (32′)
Czas trwania: 110 minut (z przerwą)
Ceny biletów: 60 / 40 zł
O koncercie
Tobie k’woli rozliczne kwiatki Wiosna rodzi,
Tobie k’woli w kłosianym wianku Lato chodzi,
Wino Jesień i jabłka rozmaite dawa,
Potym do gotowego gnuśna Zima wstawa
Zmienność, a czasami wręcz nieprzewidywalność pór roku mamy okazję oglądać – szczególnie w naszym klimacie – przy każdym okrążeniu Słońca przez Ziemię. Jak pokazuje przytoczony powyżej fragment wiersza Jana Kochanowskiego, to nie tylko element obserwacji, lecz także źródło inspiracji w sztuce. Obok poetów i malarzy, również wielu kompozytorów podjęło się stworzenia muzycznej ilustracji różnych stanów przyrody. Nie trzeba być wielkim znawcą, aby spośród tych dzieł wskazać najsłynniejsze z nich i połączyć je z Antonio Vivaldim (1678–1741). Cztery koncerty skrzypcowe (wydane w Amsterdamie, 1675 r.) obrazujące poszczególne pory i noszące ich nazwy, są bezcennym klejnotem muzyki baroku, a jednocześnie świetnym przykładem, jak dzieło stworzone z inspiracji, samo w sobie może być źródłem nowych pomysłów. Do dziś powstaje bowiem wiele opracowań pisanych w rozmaitych stylach, przeznaczonych na różne składy czy instrumenty solowe, jak np. flet. Tego właśnie wieczoru, dzieło „Rudego Księdza z Wenecji” zinterpretuje wraz z orkiestrą smyczkową Filharmonii Sudeckiej flecista Łukasz Długosz.
Podobnie jak z „czterema porami” łatwo połączyć nazwisko Vivaldi, tak mówiąc o muzyce barokowej, na język ciśnie się jedna znana sylaba: „Bach”. Największy z tego rodu – Johann Sebastian, umierając w 1750 r., symbolicznie zamknął tę epokę, dla której zrobił bardzo wiele. Obok ogromu kompozycji, nowych styli i technik wzorów, do których wciąż się powraca, „wielki kantor z Lipska” pozostawił liczne potomstwo – nadzieję na kontynuację tego dzieła. Z siedmiorga dzieci, które urodziła Bachowi pierwsza żona, przeżyło go jedynie troje, w tym Carl Philipp Emanuel. Wbrew pozorom nie żył on w cieniu swojego ojca. Co więcej, wyprzedzał swój czas zarówno muzyką, jak i wiarą w niezależność kompozytora. Był twórcą niezwykle wszechstronnym, uprawiającym niemal wszystkie gatunki muzyczne okresu przejściowego między barokiem i klasycyzmem. W bogatej spuściźnie mieszczą się liczne koncerty, oratoria, pasje, motety, pieśni i arie oraz aż dziewiętnaście symfonii, m.in. Symfonia D-dur, którą usłyszymy podczas koncertu.
Muzyka baroku nie byłaby taka sama bez ojca wspomnianego Carla Philippa Emanuela tak jak symfonia bez Josefa Haydna. To on zdefiniował tę formę w klasycyzmie i jak na „ojca” tej formy przystało (tak mówiono później o Haydnie) pozostawił po sobie wielkie dziedzictwo, w postaci aż 108 symfonii. Wśród nich, wyjątkowymi wydaje się być dwanaście „Londyńskich”, które powstały po przybyciu Haydna do tego miasta i były przeznaczone specjalnie na nadchodzący sezon koncertowy. Ukończona w 1792 r. Symfonia nr 98, wieńcząca nasz koncert, wśród niektórych historyków i muzykologów, jest uznawana za hołd, jaki Haydn złożył swojemu wielkiemu przyjacielowi, zmarłemu 5 grudnia 1791 r. – W.A. Mozartowi.
Jakub Karmelita
