Wczytywanie Wydarzenia

« Wszystkie Wydarzenia

Zapiski z życia artysty

29 maja - 19:00

29.05.2026, piątek, godz. 19:00
Wałbrzych, Filharmonia Sudecka
Zapiski z życia artysty

Wykonawcy

Radosław Droń — dyrygent
Anna Osowska-Kud — skrzypce
Wojciech Kud — wiolonczela
Piotr Łukaszczyk — fortepian
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej

Program

godz. 18:00 Rozmowy w C-dur — spotkanie z artystami przed koncertem (wstęp wolny dla osób posiadających bilet na koncert)

godz. 19:00 Koncert:
Ludwig van Beethoven — Koncert potrójny C-dur op. 56     (38′)
Ludwig van BeethovenVII Symfonia A-dur op. 92     (42′)

Czas trwania: 80 minut (z przerwą)
Ceny biletów: 60 / 40 zł

 

 

 

O koncercie

Klasyczny koncert symfoniczny obok orkiestry uświetnia obecność dyrygenta i solisty, co w połączeniu z ciekawym programem zwiastuje niezwykle udane muzyczne spotkanie. Co jednak w sytuacji, kiedy na scenie pojawi się nie jeden, nie dwóch, a aż…trzech solistów? Potrójne muzyczne święto, które dodatkowo, w naszym przypadku, będzie stało pod znakiem twórczości tylko jednego kompozytora – Ludviga van Beethovena.

Koncert potrójny C-dur op. 56 na fortepian, skrzypce, wiolonczelę i orkiestrę został napisany przez Beethovena w 1804 roku dla księcia Franza Josepha Lobkowitza, jego ucznia a zarazem mecenasa. Trzy instrumenty solowe koncertują tu niekiedy z osobna, niekiedy łączą się w pary, często zaś występują po prostu jako trio fortepianowe. A wszystko we współpracy z wciąż odmieniającą swoją rolę orkiestrą.

Oznacza to, że soliści muszą być zarazem wytrawnymi kameralistami i doświadczonymi koncertantami. I jeśli nawet – co się często podkreśla – partia fortepianu nie zawiera wirtuozowskich fajerwerków, to przecież arystokratyczny uczeń Beethovena, dla którego była ona przeznaczona, musiał wiele umieć. Lecz ani pianista, ani skrzypek nie mają w tym Koncercie tyle do powiedzenia, co wiolonczelista. Jego partia jest nie tylko najtrudniejsza ze wszystkich, ale też najwięcej znaczy w ogólnym kolorycie dzieła.

VII Symfonia A-dur, choć po raz pierwszy wykonana w 1813 roku, ma swoje korzenie w znacznie wcześniejszym okresie. Świadczą o tym szkice z 1809 roku, a być może nawet wcześniejsze. Utwór nie posiada programu ani tytułu, jednak emanuje ogromną energią, przywodzącą na myśl triumf i zbiorowe zwycięstwo. Beethoven odchodzi tu od patosu znanego z „Eroiki”, sięgając po żywiołowe rytmy i motywy taneczne. Tym samym zdecydowanie zrywa z estetyką dworską poprzedniej epoki, kojarzoną z powierzchowną elegancją i konwencjonalnością. Nie bez powodu Richard Wagner nazwał VII Symfonię „apoteozą tańca”, a inni określali ją mianem „dytyrambicznego pochodu Dionizosa”. Rzeczywiście, pobrzmiewają w niej echa świata antycznego, a rytm staje się podstawowym elementem kształtującym formę całego dzieła.

Jakub Karmelita

 

Szczegóły

Miejsce