Ułatwienia dostępu

Wczytywanie Wydarzenia

« Wszystkie Wydarzenia

  • wydarzenie już minęło.

Triumf miłości małżeńskiej

7 listopada, 2025 - 19:00

07.11.2025, piątek, godz. 19:00
Wałbrzych, Filharmonia Sudecka
Triumf miłości małżeńskiej

Wykonawcy

Wojciech Rodek — dyrygent
Piotr Jasiurkowski — skrzypce
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Sudeckiej

Program

godz. 18:00 Rozmowy w C-dur — spotkanie z artystami przed koncertem (wstęp wolny dla osób posiadających bilet na koncert)

godz. 19:00 Koncert:
Ludwik van Beethoven
— Uwertura Leonora I     (9′)
Felix Mendelssohn-Bartholdy — Koncert skrzypcowy e-moll     (28′)
Carl Maria von Weber — I Symfonia C-dur op. 19     (25′)

Czas trwania: 95 minut (z przerwą)
Ceny biletów: 60 / 40 zł

 

 

O koncercie

Rzecz się dzieje w Hiszpanii, w okolicach Sewilli. Leonora, kierowana bezgranicznym uczuciem do swojego męża Florestana, podejmuje heroiczną decyzję – w męskim przebraniu, pod imieniem Fidelio, zatrudnia się w więzieniu, aby odnaleźć i uwolnić ukochanego, niesłusznie uwięzionego przez okrutnego Pizarra. Jej miłość okazuje się silniejsza niż strach i cierpienie. Z narażeniem życia staje twarzą w twarz z oprawcą, by ocalić Florestana. W chwili największego napięcia ujawnia swoją tożsamość, rozbraja złoczyńcę i wreszcie przywraca mężowi wolność. Ich ponowne spotkanie staje się symbolem triumfu wiernej, czystej miłości nad złem, niesprawiedliwością i rozpaczą. Tak w skrócie wygląda akcja opery Fidelio – jedynej, do której muzykę napisał Ludwig van Beethoven. W przypadku Fidelia równie interesujące co sama fabuła zdają się być losy uwertur, których Beethoven napisał łącznie… cztery! Trzy Leonory (taką nazwę pierwotnie nosiła ta opera) i Fidelio. Wieczór w Filharmonii Sudeckiej otworzy Leonora „Pierwsza”, która tak naprawdę była… trzecia. Dlaczego? Aby poznać tę historię, warto zajrzeć tego wieczoru do Filharmonii Sudeckiej.

Po takim wstępie niepisana zasada, którą realizuje większość filharmonii, nakazuje, aby wykonać koncert instrumentalny. Wierni tej tradycji, przeniesiemy się do romantycznych Niemiec. Będzie to dokładnie wrzesień 1844 r. i miejscowość Soden koło Frankfurtu, gdzie Mendelssohn z rodziną spędzają swe pierwsze od dłuższego czasu wspólne wakacje. To właśnie tam powstaje koncert skrzypcowy e-moll, który 13 marca roku następnego w Lipsku wykonał koncertmistrz orkiestry Gewandhausu Ferdinand David. Dzieło to było zresztą od początku dla niego przeznaczone. Sukces, jaki osiągnął ten koncert był dla Mendelssohna niczym lek kojący ból. W tym czasie bowiem dobiegł kresu fatalny w skutkach dla zdrowia Mendelssohna układ z królem pruskim Fryderykiem Wilhelmem IV, który zobowiązywał kompozytora do reorganizacji życia muzycznego w Berlinie. Niezależny finansowo twórca nie musiał podejmować się tej pracy. Chciał tego. Jednak w ciągu kilku lat spędzonych w Berlinie przekonał się, że nawet mając po swojej stronie króla, nie można zdziałać niczego, gdy stawia się czoła głupocie, złej woli i biurokracji. Wszystko, czego nie mógł dokonać w stolicy, zrealizował na własną rękę w Lipsku.

Koncert ten z całą pewnością jest wyrazem nadziei na odmianę losu. Jest dziełem pełnym energii, harmonii, świadectwem powrotu do równowagi. Od razu też został uznany za arcydzieło i jako jedno z nielicznych dzieł Mendelssohna nie uleciał z pamięci potomnych w czasach, kiedy nazwisko jego twórcy znalazło się na liście zakazanych przez hitlerowski reżim. Niestety – właśnie ta doskonałość, klasyczność Koncertu sprawiła być może, że wydaje się on dziś dziełem „bezproblemowym”, gładkim, wykonywanym w łatwej, sentymentalnej manierze, tak niesłusznie uważanej za cechę stylu Mendelssohna.

Zwieńczenie koncertu to znów powrót w czasy Ludwiga van Beethovena. W 1807 r., a więc w czasie, kiedy przygotowuje on kolejną Leonorę do praskiej premiery, przebywający w tym czasie w Carlruhe Carl Maria von Weber, pracujący dla księcia Eugeniusza, tworzy dwie symfonie. Stanowią one część jego skromnego dorobku w zakresie muzyki nieoperowej. Symfonia nr 1, która zwieńczy ten wieczór, z racji wspomnianych upodobań kompozytora, ma bliższy związek z jego twórczością operową niż ze zmianami w formie symfonicznej, z którymi eksperymentował w tym samym czasie Beethoven. Już sam początek pierwszej części jest właściwie… uwerturą. Nie ujrzymy tu jednak akcji scenicznej i aktorów, ale piękno muzyki i tak zatryumfuje.

Jakub Karmelita

 

Szczegóły

Miejsce

Filharmonia Sudecka
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.